Pokolenie „Y”

Urodziłam się w końcówce lat siedemdziesiątych więc nie zaliczam się do tego pokolenia. Dorastająca w innych warunkach, pamiętam czasy bez elektroniki i wszędobylskich komputerów używanych niczym, kiedyś długopisy. Ba! Pamiętam, że na studiach uczyliśmy się czym jest Internet, w jaki sposób z niego korzystać, jak się po nim poruszać, co to są słowa kluczowe i które wyszukiwarki są najlepsze.

Refleksja

Kiedy myślę o tym jak bardzo świat się zmienił, jak potężny skok wykonał rozwój technologii to aż tracę oddech. To już na studiach się działo, jednego dnia nikt w akademiku nie miał komputera, innego już wszyscy, mało tego jeszcze przed chwilą, pułki mieliśmy pełne kaset z muzyką, a za moment gromadziliśmy ją już na dyskach komputerów. Tyle tylko, że my pamiętamy czasy bez tych zabawek a ludzie, którzy urodzili się w latach osiemdziesiątych i później przyszli na świat w momencie, gdy elektronika wyskakiwała nawet z lodówki.

Przepaść

Mówi się, że nie sposób się porozumieć z tym pokoleniem, bo jest „inne”. Inne jest na pewno, ale każde kolejne pokolenie jest inne i przepaść komunikacyjna była miedzy kolejnymi pokoleniami od zawsze, jednak teraz jest jakby większa, jakby drastyczniejsza, bo…

Bo

Młodziaki wychowani na elektronice myślą inaczej, bo gadżeciki, których używają wymagają od nich innych umiejętności. Oburzamy się, że nie potrafią rozmawiać i obwiniamy zabawki elektroniczne, ale czy słusznie? Mój ojciec zasuwał do szkoły i z powrotem około 1,50 kilometra, nie sam, jego koledzy podobnie. Ja także, kiedy mama odbierała mnie z przedszkola szłyśmy obojętnie jaka była pogoda, bo nie było auta.

Do czego zmierzam

Ano, do tego, że kiedy wracałyśmy razem z siostrą i mamą do domu, to dużo gadałyśmy ze sobą. Bo, co robić skoro droga długa, a słońce pali w oczy. Dzięki temu wiele rzeczy o sobie wiedziałyśmy. Dzisiaj tak się spieszymy, że nie zauważamy nawet braku czasu. Na gadanie nie ma miejsca. To, że wszędzie jeździmy to tylko jeden z aspektów nowoczesnych czasów. Jedno z udogodnień, które sprawia, że nie rozmawiamy…tak myślę.

A, co Wy na to?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *