Zemsta

Zemsta to czas spędzony w piekle. Takie zdanie zapamiętałam z jakiejś dawno przeczytanej książki. Nie pamiętam nawet jej tytułu. Ravic „jednego człowieka kochał i go stracił. Drugiego nienawidził i go zabił. Oboje go wyzwolili.” [„Łuk triumfalny” E.M. Remarque]

Był rok 1939, Paryż tuż przed drugą wojną. W dniu, w którym Ravic poczuł wewnętrze wyzwolenie, większość Paryżan uciekała. Ulice pełne były wozów, koni, pakunków i wytrzeszczonych ze strachu ludzkich oczu. Uciekali, gdzie mogli. Tam, gdzie się wydawało, że wojna nie dotrze, tam gdzie miało być bezpiecznie.

Ravic rasowy uciekinier, uchodźca od roku 1918, nie uciekał. Wiedział, że to koniec. Czuł intuicyjnie, że nie ma już bezpiecznego miejsca w Europie. Wiedział, że kiedy niebo zapłonie, on dostanie się do obozu koncentracyjnego. Jednak nie bał się. Był spokojny i pogodzony z losem. Jakże trudno to sobie wyobrazić.

Ravic – Niemiec, swoje już przeżył podczas pierwszej wojny światowej (1914-1918). Przeżył katowanie przez gestapo, miał przedsmak okrucieństw, do których posuną się Niemcy podczas drugiej wojny. Wiedział, że ucieczka jest niepotrzebna. Inaczej. On już uciekać nie chciał. Odzyskał życie. Odzyskał siebie, zrobił, co do niego należało i mógł już umrzeć. Chociaż jeżeli nadarzyłaby się okazja do ucieczki z obozu, pewnie z niej skorzystałby. „Popioły zostały usunięte, sparaliżowane miejsca żyły znowu, z cynizmu wyrosła siła. Było dobrze.” Dowiedział się, że znowu potrafił kochać i zabił wroga. Kata, który ludzi zamieniał w bulgocące krwią i osoczem kłębki masy, masy, której nie podobna było rozpoznać. Gestapowiec nazywał to przesłuchaniem. Tysiące osób w tym i Ravica zbił tak bardzo, że okruchy zębów zmieszały się z mózgiem. Kata tego zabił tuż przed wybuchem drugiej wojny. Jednego mniej. Jednego oprawcy. Na jego miejsce przyszło ich wielu, jednak tego jednego już nie było.

Trudno jest pojąć, co powoduje człowiekiem, który znęca się fizycznie nad bezbronnym. Myślę, że niektórzy nie potrafią tego pojąć. Ja nie potrafię. Jednak gniew, który się wówczas budzi w ofierze, gniew, który daje potężną odwagę już rozumiem.

Zemsta nie równa zemście. W przypadku Ravica nie chodziło o wyrównanie rachunków, jak bywa w amerykańskich filmach. Ravic zabijając tego Niemca uchronił wielu sobie podobnych uchodźców, cudzoziemców, więźniów, uchronił przed jego sadyzmem. Nie ochronił ich przed okrucieństwem wojny, ale sprawił, że ten jeden, ten którego okrucieństwo dobrze poznał, już nikomu nie wyrządził krzywdy.

To mu dało poczucie wewnętrznej wolności. On uchodźca przebywający nielegalnie w Paryżu, bez paszportu, bez żadnych dokumentów, pracujący na czarno. Poczuł się wolny w przeddzień wojny, w przeddzień śmierci, która miała zalać Europę, tuż przed tym nim niebo zapłonęło czerwienią, a morza i rzeki spłynęły krwią.

Nie byłam na wojnie i nie przeżyłam jej okrucieństw, jednak „Łuk triumfalny” przemawia do mnie, jak dobry znajomy, którego rozumiem. Słucham go z zapartym tchem, chłonę całym ciałem, bo mówi mądrze, bo nie ma w jego słowach banałów, bo nie ma także goryczy. Jest tylko surowe stwierdzenie faktów. Są także mięsiści bohaterowie, których za moment pochłonie wojna. Wojna, której rozmach i skutki znamy z historii (starsze pokolenie). Kto przeżyje nie będzie już sobą. Tylko sobą innym.

Remarque – rasowy pisarz. Czytajcie klasyków, to jest dopiero literatura! Bądźcie z nami!