W damskim siodle

W 1893 roku Marya Wodzińska opublikowała niezwykłą książkę o takim tytule: „Amazonka. Podręcznik jazdy konnej dla dam”
 
Słowo amazonka, według Wodzińskiej określało damę jeżdżącą po damsku w damskim siodle. Kobieta jeżdżąca po męsku amazonką już nie była. Współcześnie trochę mieszamy tym określeniem uznając za amazonkę każdą kobietę jeźdźca i mityczne „wojownicze księżniczki” 😉 które z damami miały tyle wspólnego, co pięść i nos.
 
Mnie sie zawsze podobały kobiety jeżdżące ostro, szybko, odważnie, ale przede wszystkim dobrze. Co prawda kobieta na damskim siodle wyglądała efektownie, to jednak lubiłam te zbuntowane. Choć trzeba sobie powiedzieć prawdę, że damy, które paradowały na pięknych wierzchowcach w bogatych sukniach, ich część przynajmniej potrafiła również jeździć po męsku i to jak! Bo jeżeli kobieta potrafiła galopować z lewą nogą w strzemieniu a z prawą na łęku i zamiast niej używała z prawej strony szpicruty. Pozycja tak nienaturalna i co najmniej dziwna (chętnie dowiem się kto to wymyślił), że jazda po męsku przy tym, to pikuś.
 
Jest to podobne do wrażenia, gdy przesiadamy sie z siodła klasycznego na westernowe. Większość osób w takim przypadku mówi, że z westernowego nie sposób spaść. Albo inaczej, jakim cudem nie spada sie z klasycznego 😉
Jednak kobiety jeździły i jeżdżą do dzisiaj w ten sposób. Nie dość, że galopują to skaczą przez przeszkody. Gdyby w mojej okolicy uczono tego typu jazdy to poszłabym na kurs. Serio 🙂
 
Zerknijmy na konia. Koń dla damy był specjalnie wybierany. Musiał mieć szczególne predyspozycje. Ponad 1,50 wzrostu, mocne, stabilne nogi (zero potykania się, czy braku równowagi) i bardzo urodziwy. Do tego powinien mieć naturalną akceptację dwóch popręgów, czyli miejsca przez które przebiegają nie mogły być czułe. Wiele koni z trudem akceptuje podciąganie popręgu jednego, a w tamtym czasie tych popręgów było dwa. Podobnie jak przy siodłach westernowych używanych do pracy, ale o tym innym razem. Popręg musiał być solidnie dociągnięty, bo prawą nogą nie można było wyrównać przechylenia siodła. A jego przechylenie podczas galopu, gdy amazonka nie zdążyła wyrzucić nogi ze strzemienia kończyło się wylądowaniem pod brzuchem konia czego nikomu nie życzę. Często taka sytuacja przerzucała damę wprost do Pana Boga.
 
Wodzińska kategorycznie zabraniała siadania na konia bez obejrzenia go wcześniej. To, co że stajenny osidłał, to, co że miał wprawę. Sama dama miała obowiązek sprawdzić czy wszystko jest jak należy. Wydaje mi się, że w kryzysowej sytuacji łatwiej jest się wyratować spadając z dosiadu męskiego, niż tego damskiego.
Teraz tylko taka próbka, bo nie wiem, czy mi opublikuje.
Dobrego dnia 🙂
Na graficie strój do jazdy konnej z 1893 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *