Czy Wolter został wykorzystany?

Pod jednym z postów niedawno rozwinęła się nam rozmowa na podstawie słów niby Woltera, ale słów jemu podobno przypisywanych niesłusznie. „Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale będę walczył do końca, abyś mógł to powiedzieć”.
Wolter był typowym hipokrytą. To zdanie jest hipokryzją, choć dotyczy wolności słowa. I nazywam go hipokrytą nie z powodu tego zdania, którego prawdopodobnie nie wypowiedział, a z powodu jego zachowania. Typowa chorągiewka. Z której stronty zawieje w tę się odwraca.
Warto tez wiedzieć, jaki był stosunek Woltera do Polski.
No, jaki?
Poparł rozbiory, ale nie, że poparł, bo tak uważał, Kaśka-caryca dobrze mu zapłaciła. A każdy kto zmienia poglądy z powodu kasy, to funta kłaków nie jest wart. Już widzę, jakby to on walczył „do końca” o cokolwiek 😉 Do tego jeszcze Kasisko opłaciło potężną propagandę, która miała na celu pokazanie państwa polsko-litewskiego, jako państwa zacofanego i nie przystającego do realiów ówczesnej Europy.
Mówi Wam to coś?
Istnieją teksty Woltera mówiące tylko o Polsce, stąd wiemy, co o nas myślał…zakładając, że myślał, a nie tylko zarabiał 😉 Niby filozof, a jednak polityk.
Niektórzy twierdzą, że Wolter został przez Kaśkę wykorzystany, ale czy na pewno taki myśliciel pozwoliłby się nieświadomie wykorzystać?
Polakom zarzucił fanatyzm religijny, ale Wolter ogólnie bał się jakichkolwiek ruchów, zgromadzeń publicznych, a religia była formą takich zgromadzeń. On był w kontrze z klerem, jako grupą społeczną, która próbowała sprawować władzę. Nie atakował konkretnie religii. Religię oceniał jako relację człowieka z Bogiem
i tego się nie czepiał. Nie podobało mu się duchowieństwo i jego wpływy.
Występował przeciwko Konfederacji Barskiej, która miała na celu uchronić Polskę przed rozbiorami. Gadał bzdury, twierdząc, że niepodległość, Polska może zachować poprzez popieranie Kaśki carycy. Coś z tym jego pomyślunkiem było nie tak, bo niby myśliciel, ale w niektórych momentach się psuł.
On był entuzjastą oświeconego despotyzmu. Nawet wstrętnie brzmi. „Gdyby Boga nie było, trzeba by go wynaleźć”, twierdził, bo dzięki temu można było sprawić, aby żona nie zdradzała, służąca nie kradła, a najważniejsze, nie trułaby swoich pracodawców.
Wolter był za despotyzmem, a u nas niby funkcjonowała wolność, ale…ci panowie, którzy mieli pod swoim „skrzydłem” chłopów, w większości byli despotami. Czyli gdzie ta wolność była? Tylko na stołach sarmatów? Trochę brzmi to cynicznie. Wolność, która była „wolna” kosztem uciemiężenia innych. Czyli podział: wolność dla jednych, a dla innych kajdany. A to się działo w jednym narodzie.
Chyba też Wam, to coś przypomina?
Wolter akceptował protestantyzm, jak i prawosławie, bo te religie podlegały pod władcę. Zwierzchnicy tych wyznań nie mieli wolnej ręki. Katolicyzm nie podlegał pod rozkazy władcy, a miał swojego „władcę”. Czyli nie można było go kontrolować.
Wolter był łasy na pieniądze. Z pochodzenia mieszczanin, atakował swoich kolegów „po piórze”, ze wszystkimi walczył, siebie stawiał na równi z Bogiem, brutalnie traktował Polaków, Kaśkę nazywał Matką Boską, która wysyła swoich apostołów do Polski, aby zakończyć panowanie Matki Boskiej Częstochowskiej.
Jest to i śmieszne, i gorzkie. Ale przede wszystkim tragiczne. Ale jakże propagandowe. Miało na celu też Polaków skłócić między sobą, bo jeśli się chce nad kimś zapanować, to trzeba stworzyć chaos. Polacy dają się skłócać przez byle kogo. Z czego to wynika? Nie wiem. Czy to nasza wada narodowa? Możliwe, ale jeśli o tym wiemy, powinniśmy być rozsądni i nie pozwalać innym nas poróżniać.
Polacy z czasów Woltera byli przywiązani do tego religijnego, metafizycznego porządku i to była ich siła, co rzecz jasna komplikowało sprawę Kaśce i Wolterowi. To, co Wolter nazywał fanatyzmem, tak inni myśliciele oświeceniowi nazywali entuzjazmem. Jak widzicie to są dwa różne słowa. Diderot nawet zapytał carycę, dlaczego jej wojska pod pretekstem walki o religię pojechały do Polski, ale już z niej nie wyjechały. Czyli Rosja postępowała i postępuje tak samo, nie przez lata, a przez całe wieki.
Wolter atakował nasz Kościół, bo ten Kościół miał za mocną pozycję, oprócz tego atakował pańszczyznę, słabą władzę i buntowniczą szlachtę. Jednak to się nie zmieniło do dzisiaj. Nie ma u nas jedności, a elity…elyty rzucają się sobie wzajemnie do gardeł, mimo, że wojna stoi za progiem. Elyty ciągle pragną mieć niewolników, którzy powinni pracować na to, aby one mogły knuć, a nie pracować.
Do tego jeszcze inne państwa wykorzystywały nasze narzędzia wewnętrzne typu „liberum veto” do tego, aby te narzędzia nas samych zniszczyły. Tak bywa, gdy głupstwo rozum zje.
Niedawno widziałam takie sformułowanie na fb: „Każdy człowiek powinien mieć takiego swojego człowieka. Do przytulania, kochania, pójścia na spacer, napicia się wspólnie herbaty w chłodne dni”.
Niby pozytywne, ale zauważcie, że „ten człowiek” byłby niewolnikiem, bo miały drugiemu służyć za tę przytulankę, towarzysza, osobę do posługi, za osobę, która miałaby zachowywać się jak milcząca służąca. To mi się skojarzyło od razu z feminizmem, w który wierzyły kobiety, ale on dotyczył tylko elyty, sama pani do sklepu nie poszła, wysyłała inna kobietę, bo tej innej, emancypacja nie dotyczyła. To widzimy nawet dzisiaj. Pani oblewa schody czerwona farbą tuż po tym, kiedy pani sprzątaczka je umyła.
To, co?
Kobieta kobiecie nierówna?
Jedna jest ważniejsza od drugiej? Jednej emancypacja nie obejmuje, ale inne idą na barykady i krzyczą, że za wszystkie kobiety? Za wszystkie, czyli które? Nie ma tu błędu rzeczowego. Za wszystkie, czyli które?
Wolter uczył się w szkole jezuickiej. Wielu z Was może nie wiedzieć, że Jezuici są zakonem osób wysoko wykształconych, do tego surowych, a nawet bezwzględnych. Był czołowym przedstawicielem oświecenia, ale czy faktycznie był taki wielki, skoro sprzedajny?
Choć go bronią, że się dał zmanipulować, ale czy na pewno była to manipulacja?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.