Co w trawie piszczy?

uczyć, pasja, radośćuczyć, pasja, edukacja

 

Głośno ostatnio o nauczycielach. Jedni oburzeni, że nauczyciele chcą strajkować, inni (tych jakby więcej), że mają rację, bo praca ciężka, wynagrodzenie liche, warunki paskudne, dzieci wredne.

Kiedy ten wiatr ucichł, naszła mnie refleksja na powyższy temat.

„Obyś cudze dzieci uczył” – za czasów młodości moich rodziców w społeczeństwie funkcjonowało takie powiedzenie. Prawie jak przekleństwo, kiedy ktoś ci rzucił te słowa w twarz znaczyło, że nie życzy ci dobrze. Nawet prości ludzie rozumieli, że nauka dzieci jest prawdziwą orką, naukę swoich jeszcze można przełknąć, ale obcych może być trudno.

Żeby nie za słodko

Uważam, że są trudniejsze zawody, bardziej ryzykowne, w gorszych warunkach wykonywane i mało płatne. Co nie umniejsza rangi zawodu nauczyciela i żeby było jasne, robi on porządną robotę, pod warunkiem, że faktycznie porządną.

Tylko, jak to ocenić?

Uczniowie są doskonałym  zwierciadłem, ale znowu umówmy się, dzieci aniołkami nie są i często z własnej krnąbrności uczyć się nie chcą. W takim wypadku nawet najlepszy nauczyciel na świecie może mieć dość. Jak każdy.

Konkluzja:

Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy lud walczył z komuną strajk miał jakiś cel. Potem strajki się „obyły”, znieczuliliśmy się na nie, bo było ich za wiele. Co chwilę ostatnio strajkuje służba zdrowia i nauczyciele, rolnicy dawno nie wychodzili na ulicę, ale pewnie się przebudzą. Tylko tak, dlaczego nie strajkują kasjerzy, sprzątaczki, fryzjerzy, kosmetyczki, właściciele małych biznesów, szewcy, krawcowe, informatycy, sprzedawcy, bibliotekarze, stolarze i wiele jeszcze innych zawodów?

Wiecie dlaczego?

Bo nie mają kogo szantażować. Wiedzą, że nic nie osiągną, że nie mają głosu, bo jeśli zamiast otworzyć sklep czy zakład wyjdą na ulicę stracą klientów, a oni mają pieniądze tylko z tego, co sami upracują dzięki temu, że ludzie do niech przyjdą. Nie dostają odgórnie pensji, bo są zatrudnieni w tzw. budżetówce. Po prostu każdego dnia pracują nieprzerwanie, bo każdego miesiąca przychodzą rachunki, które muszą mieć z czego opłacić i muszą radzić sobie każdy na własną rękę. Jeżeli tych pieniędzy nie uzbierają, to pan w eleganckim ubraniu opieczętuje mieszkanie, sklep, zakład, miejsce pracy.

Dług ściągnie bezwzględnie.

Czy nauczycielom jest tak bardzo źle? Nie wiem, ale nie widziałam ani jednego nauczyciela z popękaną skórą na dłoniach od mrozu, z pokaleczonymi palcami od skrzynek, ciężarów czy środków chemicznych. Nie mówię, że mają idealną prace, ale czy jest idealna? Jednak lepszą niż inni i nie chodzi o wykształcenie, bo znam osoby z magistrem pracujące fizycznie ponad siły – im także nie przyjdzie do głowy strajkować. Nie stać ich na stratę pracy. Strajkujących nauczycieli nikt nie zwolni, bo tutaj z kolei państwa na to nie stać.

A i nie piszę o złych nauczycielach, żeby nie było, że wszyscy to anioły w ludzkich powłokach.

Złych w swoim życiu spotkałam sporo. Uczyłam się siedemnaście lat i z tego czasu wspaniałych nauczycieli wymieniłabym dwóch. Na studiach podyplomowych było już całkiem inaczej, ale to już inna bajka.

Nie poszłabym strajkować, nie poszłabym w momencie, gdy dookoła jest sporo ludzi z napuchniętymi od głodu brzuchami i mam na myśli Polskę. Ludzi, którzy nie mają nawet już siły walczyć o siebie. Nie poszłabym dopóki miałabym zdrowie pracować. A, kiedy bym już nie mogła pracować to też bym nie poszła.

„Siłaczka” też nie strajkowała. Uważała, że miała misję. Opowieść szalenie smutna, ale jakże sugestywna. Jej warunki pracy, a współczesnych nauczycieli mają się tak jak pięść do nosa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *